PRZEDPREMIEROWO Recenzja [125] - W duchu osobistych tragedii

By Ew - czerwca 09, 2021

PREMIERA 30.06.2021

W porównaniu z zeszłym rokiem zauważyłam u siebie tendencję wzrostową, jeśli chodzi o częstotliwość sięgania po różnego rodzaju debiuty. Nie wiem, szczerze mówiąc, skąd i kiedy dokładnie nastąpiła taka zmiana (kiedyś bowiem omijałam debiuty niemal szerokim łukiem), ale nie narzekam. Wręcz przeciwnie - bardzo mnie ta metamorfoza cieszy, bo początkujący pisarze czasami mają więcej do powiedzenia niż starzy wyjadacze. Kiedy więc usłyszałam o Dziewczynie, która klaszcze Tomasza Kozioła, horrorze z krwi i kości, nie mogłam przejść obojętnie obok.

Dziewczyna, która klaszcze przedstawia historię Adama, który dosłownie z dnia na dzień dostał informację od prawnika, że odziedziczył nieruchomość po biologicznych rodzicach, znajdującą się gdzieś na terenie podlaskiej wsi. Wraz z najlepszym przyjacielem, Mirkiem, wyrusza więc w podróż, by poznać prawdę. Kiedy docierają na miejsce, ową nieruchomością okazuje się przeogromny budynek mogący niegdyś robić za pański dworek, hotel lub... szpital psychiatryczny?

Kiedy chłopaki próbują poznać prawdę dotyczącą przeszłości domu, wokół zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Niemal nierealne. Psuje się samochód, tamtejsi ludzie na sam widok nowych twarzy zachowują się agresywnie, a Adam odnosi wrażenie, że coś tu jest nie tak. Czuje otępienie oraz nienaturalną nerwowość, zwłaszcza w chwili, kiedy tuż obok rozlega się głośne klaskanie. 

Czy Adamowi i Mirkowi uda się odkryć przerażającą prawdę o domu, o tym, do czego niegdyś służyły te cztery ściany, kilkanaście pokoi, strych i piwnica, do której boją się schodzić nawet pająki? Czemu mieszkańcy wsi wyglądają i zachowują się jak żywe zombie? A co z przyprawiającym o gęsią skórkę klaskaniem towarzyszącym prawie na każdym kroku?

Dziewczyna, która klaszcze Tomasza Kozioła to budzący napięcie horror z interesującą fabułą, nadnaturalnymi zjawiskami oraz dobrze wykreowanymi portretami psychologicznymi bohaterów. Autor dobrze poradził sobie z zawiłością wątków, wprowadzając co rusz dające do myślenia zwroty akcji. Tempo narracji zostało doskonale wyważone; podczas czytania nie nacięłam się na żadne nużące momenty, a tych dynamicznych trafiło się w sam raz. 

Główny wątek był bardzo interesujący, a kolejne losy Adama i Mirka śledziłam z niemałym zaangażowaniem. Zwłaszcza końcówka dała do wiwatu i ogromnie zaskoczyła, co uważam za duży plus. Podobało mi się wplecenie wątków nadprzyrodzonych, bo nie zamierzam ukrywać, że uwielbiam je w horrorach, a także fakt, że prawie do samego końca książki nie było się pewnym tożsamości antagonisty (czy raczej antagonistki). 

Parę fragmentów, niestety, należałoby lepiej dopracować, ponieważ chwilami brzmiały sztucznie. Mowa szczególnie o rozmowach między chłopakami, które bezpośrednio dotyczyły przedstawiania aktualnych zdarzeń związanych z nieruchomością. Wyglądało to tak, jakby autor specjalnie próbował wytłumaczyć konkretne działania, a zamiast wpleść je delikatniej pomiędzy wydarzenia, opowiadał o wszystkim na raz, niemal bezdusznie przedstawiając suche fakty. Trochę też irytował mnie Adam, ale to typowo subiektywna rzecz.

Dziewczyna, która klaszcze to przyjemny debiut i choć nieco chaotyczny oraz posiadający kilka wad, warty przeczytania. Horror momentami przyprawiał o ciarki, a odkrywanie prawdy było niezwykle wciągające. Tomasz Kozioł napisał ciekawą książkę z zaskakującym zakończeniem, którą polecam na nudny, wieczorny czas. 

6/10

Dziewczyna, która klaszcze
Tomasz Kozioł
Wydawnictwo Uroboros
Warszawa 2021
Stron: 352


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu

  • Share:

Zobacz też

38 komentarze

  1. Czekam na swój egzemplarz i jestem ciekawa jakie zrobi na mnie wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam więc na Twoją recenzję, bo jestem niesamowicie ciekawa, jak Ci się spodoba. I czy się spodoba. :)

      Usuń
  2. Ostatnio czytałam kilka książek o nawiedzonych posiadłościach. Tak sobie był zrealizowany ten temat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jakich tytułach mówisz? Może też znam?

      Usuń
  3. Lubię takie książki. Polecam Discovery Investigation - tam są też podobne "klimaty". Ale teraz stawiam na II wojnę. Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam o tym programie, ale chętnie zerknę, bo nawiedzone budynki to super rozrywka. :)

      Usuń
  4. Udane debiuty zawsze cieszą, zwłaszcza na polskim gruncie. Muszę przyznać, że zainteresowała mnie fabuła tej książki. Lubię klimat starych budynków, pełnych tajemnic, nawiedzonych domów itp. Swego czasu namiętnie oglądałam rozmaite quasi-dokumentalne programy o podobnych historiach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cieszą, zwłaszcza udane debiuty polskich autorów - zawsze napawa mnie to dumą i raduje, że rodacy też umieją w literaturę. :) Swego czasu namiętnie oglądałam kanał na YT, który prowadzi gościu odwiedzający wszystkie nawiedzone miejsca. OmarGoshTV - coś w ten deseń, ale polecam. :)

      Usuń
  5. Lubię horrory i muszę przyznać, że dawno do żadnego nie zaglądałam, więc może się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja chętnie się dowiem potem, jak Ci się podobało. :)

      Usuń
  6. Ale czadowe zdjęcie!
    Co do samej książki, to jakoś nie mam do niej zbytniego przekonania, więc jak na razie spasuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jasne, rozumiem. Każdy lubi przecież czytać różne książki. :)

      Usuń
    2. Zdjęcie jest po prostu genialne! :-]

      Usuń
  7. Lubię horrory i możliwe, że za jakiś czas również i jemu dam szansę. Póki co mam do przeczytania książki na których zależy mi nieco bardziej i to na nich chcę się skupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo. Poza tym książka będzie miała premierę dopiero 30.06., więc może uda Ci się nadrobić książki, na których Ci bardziej zależy, i dla tej znajdziesz czas? :)

      Usuń
  8. Nie przepadam za horrorami, więc raczej odpuszczę sobie lekturę.

    OdpowiedzUsuń
  9. Nawiedzone domy od zawsze mnie przyciągają i chętnie bym przeczytała. Co do debiutów to przyznają szczerze, że zaczęłam częściej po nie sięgać gdy sama coś wydałam. Zobaczyłam jak trudno jest wybić się początkującym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba wspierać początkujących pisarzy, zwłaszcza Polaków. W ogóle ostatnio zauważyłam, że coraz więcej debiutów czytam, co jest super, tak swoją drogą. :)

      Usuń
  10. Twoja recenzja brzmi naprawdę ciekawie, ale jednak taka tematyka do nie do końca moje książkowe tematy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Horrory to moja książkowa miłość, aczkolwiek ostatnio przerzuciłam się na kryminały. W podobnym klimacie czytałam ostatnio Nawiedzony Dom, horror w stylu gotyckim. Takie książki są moim zdaniem ciekawe, ale nie straszne, to raczej takie dreszczowce. Wolę książki w stylu Kinga:) Może książka, o której piszesz wpadnie mi kiedyś w ręce i przeczytam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj też nie wystraszyłam się ani razu, ale klimat grozy momentami się czuło, a to jest idealnym uczuciem - po to przecież sięga się glównie po horrory. A przynajmniej ja tak mam, bo naprawdę ciężko mnie wystraszyć. No, chyba że podejdzie się do mnie z pająkiem, to uciekam szybciej niż struś pędziwiatr. :P

      Usuń
  12. To zaskakujące zakończenie zachęca, ale ja chętnie poczekam, aż autor wyrobi swój styl.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd wiesz, że już nie wyrobił? Często się zdarza, że debiutujący autorzy mają lepszy styl niż stare wygi. Wszak pisać mogą od lat, a dopiero teraz stwierdzili, że chcą, żeby ich pisaninę ujrzał świat. :)

      Usuń
  13. Przy okazji recenzji "Miasta szpiegów" doszłam do wniosku, że nie ma książek bez wad więc, mimo że tu kilka się znajdzie, to chętnie sięgnę po ten debiut :D

    Pozdrawiam
    https://subjektiv-buch.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz kiedyś pisała o mojej książce, to koniecznie proszę o linka! :-]

      Usuń
  14. W wolnej chwili będę miala tę książkę na uwadze

    OdpowiedzUsuń
  15. Bardzo chętnie sięgam po debiuty. Zazwyczaj jeśli wydawnictwo już zdecyduje się na wydanie debiutanta, to przeważnie jest to coś naprawdę dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zdecydujesz się na moją książkę, to mam nadzieję, że się nie zawiedziesz i będziesz się dobrze bawić. :-]

      Usuń
  16. Jeszcze raz dziękuję Ci za świetną, rzetelną uwagę! Cieszą mnie wszystkie pozytywy, a uwagi zapamiętuję i postaram się wyeliminować w przyszłości. :-]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mnie cieszy, kiedy autor bierze uwagi do serca i stara się je zmienić/wyeliminować - to dobrze świadczy o człowieku. :) Z chęcią poznam Twoje inne książki i zobaczę, jak poradzisz sobie w nowych tematach (chociaż pewnie też to będą horrory, prawda? :D).

      Usuń