Recenzja [142] - O zbrodni i biedzie w meksykańskich realiach

By Ew - sierpnia 19, 2021

 

Fernanda Melchor i jej Czas huraganów to mój pierwszy kontakt z literaturą meksykańską. Cała przygoda zaczęła się od przeczytania opisu, który mocno mnie zaintrygował. W końcu kogo nie zainteresowałyby realia życia w meksykańskich wioskach albo tajemnicza i brutalna śmierć miejscowej wiedźmy? Osobiście uwielbiam mocne klimaty i dosadne przedstawianie tematów bez zbędnego owijania w bawełnę, dlatego historia o biedzie, przemocy, mizoginii i mrocznym erotyzmie wydała się strzałem w dziesiątkę. 

Po książce więc spodziewałam się sadystycznej zbrodni, dokładnego śledztwa związanego z próbami dotarcia do prawdy, rozmów z mieszkańcami wioski i rozbudowanego tła miejsca akcji, szczegółowych opisów życia w Meksyku, biedy, odmiennej kultury. I wiecie co? To, co ostatecznie otrzymałam od Melchor, wychodzi poza wszelkie ramy. Szokuje, może oburzyć, zgorszyć, ale głównie zachwycić prostotą i przerazić do granic realistycznym bestialstwem. 

Dzieci mieszkające w La Matosie, czyli meksykańskiej wiosce, odkrywają w rzece zwłoki. Sprawa szybko trafia na policję, która rozpoczyna dochodzenie w celu odnalezienia winnego (lub winnych) zabójstwu lokalnej Wiedźmy. To zaledwie wstęp do historii, bo każdy kolejny rozdział należy do innej osoby i jest swego rodzajem wewnętrznej, osobistej spowiedzi albo zeznaniami świadków na komisariacie.

Czytelnicy wkraczają w przerażający świat i poznają najmroczniejsze sekrety bohaterów, a także całą historię ich tragicznego, przyprawiającego często o dreszcze życia. Każdy kolejny rozdział rzuca światło na zbrodnie, podsuwając nowe dowody. Widzimy prawdę oczami Wiedźmy (a przynajmniej tę część sprzed morderstwa). Dostajemy zeznanie Yesenii - dziewczyny poniżanej przez babkę ogarniętą toksyczną miłością do siedzącego w pierdlu syna i ćpającego wnuka. Wzruszamy się nad losem Normy, czyli kilkunastoletniej, molestowanej dziewczynki, która postanowiła uciec z rodzinnego domu i odnaleźć schronienie w La Matosie. Poznamy kalekiego Munro, zaś Brando wywoła zgorszenie, współczucie i dostarczy innych, niemal skrajnych emocji.

Czas huraganów Fernandy Melchor jest książką mocną, dosadną i przepiękną w swoim obrzydlistwie. Jeśli rzeczywiście tak wyglądają realia życia w meksykańskich wioskach, to ja przeogromnie się cieszę i jestem wdzięczna, że się tam nie urodziłam. Autorka bowiem raczy czytelników szokującymi, brutalnymi, ociekającymi seksem (zwłaszcza tym za pieniądze, brudnym i typowo zwierzęcym bez grama uczuć) treściami pełnymi wulgaryzmów.

Bardzo podobało mi się poświęcenie każdego rozdziału innemu bohaterowi, przez co książka wydała się unikalna. Czytelnicy mogli wejść w głąb umysłów zniszczonych, chorych i skrzywdzonych, co z kolei wywoływało szereg przeróżnych emocji. I pozwoliło totalnie odlecieć i wczuć się w historię. Niech was też nie zwiedzie brak łamania, akapitów albo niezwyczajne zapisy dialogów. Z początku bałam się, że przez książkę będzie ciężko przebrnąć, co na szczęście zupełnie nie miało miejsca i nijak nie wpłynęło na jakość tekstu. Czytało się szybko, płynnie. 

W Czasie huraganów pojawiło się kilka wątków, których poznania żałuję. Myślałam, że jestem odporna i raczej nic w literaturze nie wywoła we mnie zgorszenia, ale tutaj... Fernanda Melchor w wyjątkowo obrazowy sposób pokazała mi, że się mylę i że istnieją sprawy, na które jestem za miękka. Książka jest niezwykle osobliwa i stanowczo odradzam ją osobom o słabych nerwach, nieprzepadającymi za przekleństwami - wymyślne wiązanki pojawiają się prawie co zdanie.

Czas huraganów Fernandy Melchor to historia brutalna, niemal rozdzierająca, a bohaterowie są osobami tragicznymi, wołającymi o pomoc we własnej nienawiści, bólu i upokorzeniach. Ja polecam, jednak ostateczną decyzję pozostawiam wyłącznie wam. Sami bowiem musicie ocenić, czy jesteście gotowi na poznanie prawdy przedstawionej oczami Melchor i czy jej podołacie.

7/10

Czas huraganów
Fernanda Melchor
Wydawnictwo MOVA
Białystok 2021
Stron: 256


Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu






  • Share:

Zobacz też

27 komentarze

  1. Nieszablonowa lektura, ale warta przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Nie każdemu się spodoba, ale ma w sobie to coś. :)

      Usuń
  2. Na taką, dość specyficzną książkę muszę mieć odpowiedni nastrój.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie. Jeśli ma się ochotę na coś lekkiego, zabawnego, to "Czas huraganów" może się nie spodobać.

      Usuń
  3. Mam nadzieję, że uda mi się przeczytać tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, bo myślę, że akurat Tobie się bardzo spodoba. :)

      Usuń
  4. Tytuł sobie zapiszę - wiele dobrego czytałem /słyszałem o tej książce :) Pozdrawiam piątkowo już (znad "mopa" ;- )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo książka jest naprawdę warta uwagi. Będę ją rekomendować, bo serio potrzeba takich książek. :)

      Usuń
  5. Tematyka ciekawa i pewnie smutna ^^ fajna recenzja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutna - zdecydowanie. Nawet bardzo smutna. I mocno przygnębiająca. Dzięki. :)

      Usuń
  6. Nie sięgałam dotąd po meksykańską literaturę, jednak ten tytuł może przypaść mi do gustu. Chętnie się za nim rozejrzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej nie czytałam meksykańskiej literatury, ale "Czas huraganów" to naprawdę świetna propozycja. Myślę, że na tej książce moja przygoda z meksykańskimi autorami się nie skończy. :)

      Usuń
  7. Myślę, że przez swoją specyfikę zrobi furorę, ja jestem na Tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Wreszcie pojawiła się naprawdę jakaś nowość na rynku wydawniczym, a nie powielanie schematów. :)

      Usuń
  8. Ken.G nie nominowała inne blogerki. Psuje nam całą zabawę którą wymyśliłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowanie dalszych osób nie było konieczne. :)

      Usuń
  9. Nie mogę sobie przypomnieć czy czytałam coś z literatury meksykańskiej. Ale ten tytuł chyba byłby dla mnie za mocny, mimo że ciężkie klimaty nawet lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz spróbować i najwyżej, jeśli książka Ci nie podejdzie, odłożyć na półkę. Chociaż myślę, że jak już sięgniesz, to doczytasz do końca. :)

      Usuń
  10. Tak to opisałaś, że sama nie wiem, czy chcę to przeczytać ;) Z pewnością mnie zaintrygowało, co tak Cię zgorszyło. Zapiszę sobie ten tytuł, a kiedy będę mieć okazję, wtedy zdecyduję, czy chcę w to wejść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mnie zgorszyć, serio, a tutaj autorce się udało. A sama treść jest warta uwagi. :)

      Usuń
  11. Z pewnością jest to mocna i specyficzna lektura.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ostatnio często widuję tę książkę na Instagramie. Po Twojej opinii już wiem, że jej nie przeczytam - nie lubię brutalnych i bardzo dosadnych powieści. Wolę lżejsze klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To rzeczywiście, skoro nie lubisz takich klimatów, to lepiej sobie darować. Bo książka jest mocna, wulgarna i brutalna. :)

      Usuń
  13. Lubię takie "grimdarkowe" klimat, ale nad tą książką się zastanawiałem i dalej zastanawiam. Jakoś to mnie odrzuca:
    > brak łamania, akapitów albo niezwyczajne zapisy dialogów<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że będzie mi to przeszkadzać, ale o dziwo czytało się naprawdę płynnie. Co się rzadko zdarza w przypadku braku łamania tekstu. :)

      Usuń
  14. Czasami lubię takie mroczne historie. Myślę, że przyjdzie czas na nią. :)

    OdpowiedzUsuń