Recenzja [135] - Wirując między czasem a miejscem

By Ew - lipca 23, 2021

 

Kiedy na Ziemi pojawia się Pravortex, który jedną połowę doszczętnie niszy, a drugą mutuje, należy grubą, czerwoną linią oznaczyć definitywny koniec pewnej epoki. Zwłaszcza że garstka pozostałych ludzi musi na nowo odnaleźć się w tym na pozór znanym świecie i żyć. A to wcale nie jest łatwe, szczególnie dla osób, których dotknęła energia vortexu - poza zmianą wyglądu, otrzymały one dodatkowe, niemal magiczne umiejętności. Stały się mutantami potrafiącymi oddychać w wodzie (pływańcy), wzniecać pożary (zarzewcy), kontrolować powietrze (wirblerzy) albo wpływać na rozwój roślin (grunterzy). 

Od zniszczenia Pravortexu mija kilkadziesiąt lat, a ludzie nadal robią wszystko, by poczuć choć namiastkę bezpieczeństwa. Wszystkich mutantów (nazywanych aktualnie splitami) przeniesiono do stref bezpieczeństwa, przez co ich życie jest ściśle kontrolowane przez dziesięć Instytutów rozpierzchłych po całym świecie i wchodzących w skład Kuratorium - globalnego organu nadzorująco-obrończego, odpowiadającego za kształcenie łowców.

I w tych właśnie czasach żyje główna bohaterka debiutu literackiego Anny Benning, będącego jednocześnie pierwszym tomem dystopijnej trylogii dla młodzieży. Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat opowiada historię Elaine i rozpoczyna się idealnie dniem sprawdzianu - to może być chwila największego triumfu lub najbardziej druzgocącej porażki, chwila, od jakiej zależy cała przyszłość dziewczyny. Elaine od dziecka marzy o karierze łowczyni, by móc bronić ludzi przed niebezpiecznymi mutantami i szybko rozrastającym się ruchem rewolucjonistów, Czerwoną Burzą, pragnącą obalić aktualną władzę, paląc wszystko i wszystkich na swej drodze.

Dzień sprawdzianu okazuje się zarówno początkiem jak i końcem, ponieważ Elaine podczas przeskoków vortexami odrywa u siebie dziwną umiejętność. I od tej chwili cały znany świat rozpada się cegiełka po cegiełce, a przeszłość zaczyna splatać się z... przyszłością?

Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat to książka, którą czyta się jednym tchem i gdzie w większości schematyczne motywy zostały przekształcone i opowiedziane na nowo. Styl, choć prosty, idealnie pasuje do z założenia lekkiej, pełnej przygód powieści dla młodzieży. Historię czyta się naprawdę szybko, co zawdzięczamy wielu zwrotom akcji oraz faktowi, że w książce cały czas coś się dzieje: zmieniają się relacje między bohaterami, nieustannie odwiedzamy nowe miejsca podczas podróży vortexami, a dodatkowo wątki rozwijają się w idealnym dla siebie tempie, sprawiając, że cała przeprawa jest jeszcze bardziej interesująca i wciągająca.

Koniecznie muszę wspomnieć o wewnętrznej przemianie głównej bohaterki. Z początku Elaine mocno mnie irytowała, bo jak głupia wierzyła w wyznawane, szerzone na cały świat nieco rasistowskie poglądy władzy. Podążała ślepo za Kuratorium, nie mogąc otworzyć się na prawdę. Na szczęście wraz z upływem fabuły, Elaine ewidentnie dojrzewała i wyrabiała sobie własne opinie na konkretne tematy. Motyw ten był bardzo podbudowujący i sprawiał, że czytelnik coraz mocniej zżywał się z bohaterką. Zaczynał ją lepiej rozumieć, a co za tym idzie - kibicował w dokonywaniu mądrych wyborów i przeżywał, gdy dochodziło do trudnych sytuacji bez wyjścia.

W Vortexie... znalazło się, oczywiście, kilka wątków typowych dystopijnym wizjom świata w fantasy oraz w sposobie poprowadzenia relacji między głównymi bohaterami, co jednak nijak nie przeszkadzało w ostatecznym odbiorze powieści. Zakończenie trafiło w dziesiątkę; napięcie osiągnęło niemal apogeum.

Podczas lektury odniosłam też dzikie wrażenie, że główna fabuła to zlepki znanych na cały świat, prawie kultowych książek. W Elaine przykładowo odnalazłam zalążki Katniss Everdeen z Igrzysk Śmierci oraz Beatrice Prior z Niezgodnej. Osobiście bardzo lubię wspomniane serie, więc nie miałam z tym podobieństwem żadnego problemu. Jeśli Anna Benning dobrze rozegra historię w drugim i trzecim tomie, myślę, że Elaine stanie się kolejną silną bohaterką, dołączając do Katniss, Beatrice czy nawet Clare z Darów Anioła

Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat to książka, którą polecam bez wahania i nie tylko młodzieży. Fabuła wciąga i trzyma w napięciu, bohaterowie zachwycają i wzbudzają tony emocji. Anna Benning zaprezentowała światu świetny, przemyślany do ostatniej kropki debiut, który z pewnością znajdzie ogromną rzeszę zwolenników. Nie zwlekajcie i serio sięgnijcie po książkę. Zanurzcie się w wirze różnorodności, poczujcie klimat dystopijnego świata i dajcie się ponieść vortexowi jak najdalej.

9,5/10

Vortex. Dzień, w którym rozpadł się świat
Anna Benning
Wydawnictwo Media Rodzina
Poznań 2021
Stron: 512


→ Vortex. Dziewczyna, która prześcignęła czas


Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję Wydawnictwu


  • Share:

Zobacz też

40 komentarze

  1. Ciekawie zaprezentowałaś tę książkę. Ja mam jeszcze w pamięci "Sagę o Rubieżach " Liliany Bodoc i Trylogię Agnieszki Steur. No i jeśli dystopia - to można czytać ;) Pozdrawiam Ew po nieco zalatanym przedpołudniu. Sprzątanie, zakupy i odświeżanie wiedzy historycznej . Zaczytanego weekendu !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trylogii Agnieszki Steur nie kojarzę - o czym jest? :)

      Usuń
  2. Brzmi zachęcąjco, mimo że to nie moje klimaty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że mimo że to nie twoje klimaty, może Ci się książka spodobać. :)

      Usuń
  3. O, i kolejna propozycja dla mojej siostrzenicy 😃

    OdpowiedzUsuń
  4. No no no kolejna książka wiodąca na pokuszenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwłaszcza kiedy ktoś lubi takie klimaty dystopijne dla młodzieży. :)

      Usuń
  5. Przy czytaniu Twojej recenzji miałam identyczne odczucia odnośnie nawiązań (inspiracji?) do paru innych tytułów. I do samego tytułu "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia" ;)

    "jak głupia wierzyła w wyznawane, szerzone na cały świat nieco rasistowskie poglądy władzy" - sporo dorosłych wierzy w nie bezgranicznie i łyka wszystko, co usłyszy/przeczyta/zobaczy. Jakby mieli kompletnie pustą głowę, do której można wsypać cokolwiek :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O wspomnianej książce/filmie? nie słyszałam. A co do ostatniego, to całkowita prawda, dlatego aż tak mnie to pewnie oburzyło podczas czytania. Na szczęście bohaterka dojrzała i zaczęła myśleć. Może i tak się stanie wśród dorosłych w naszym kraju?

      Usuń
  6. Niesamowicie wciąga i wprawia do dyskusji ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z pewnością ją kupię. Jestem jej bardzo ciekawa, w szczególności, że czytam kolejną jej recenzję, która mnie bardzo kusi na jej schrupanie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj potem koniecznie znać, jak Ci się książka spodobała!

      Usuń
  8. Ależ zachęcająco piszesz o tej książce. Zapisuję sobie jej tytuł.

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaproponuję lekturę tej książki mojej nastoletniej siostrzenicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś mi się zdaje, że książka się jej spodoba. :)

      Usuń
  10. Dużo słyszałam o tej książce i żałuję, że nie mam w rodzinie żadnej czytającej nastolatki.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrą dystopią absolutnie nie pogardzę, więc zanotuję sobie nazwisko autorki i tytuł książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro lubisz takie klimaty, to "Dzień, w którym rozpadł się świat" z pewnością Ci się spodoba. :)

      Usuń
  12. Wow, jaka wysoka ocena, gdyby nie to, że to nie moje klimaty, to bym po nią sięgnęła :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami się tak zdarzy, że najbardziej niepozorna książka dostanie dużą notę. :)

      Usuń
  13. Czytając faktyczni miałam wrażenie, że jest inspiracja znanymi nam tytułami;) Twoja recenzja jest bardzo pochlebna, ale to nie moje klimaty:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, troszeczkę, ale na szczęście nijak to nie przeszkadzało w ostatecznym odbiorze powieści. :)

      Usuń
  14. Okładka przyciąga wzrok, a z tego, co piszesz zawartość też niczego sobie - z jednej strony jestem ciekawa tego połączenia elementów znanych z innych młodzieżowych dystopii, a z drugiej trochę się go boję.

    OdpowiedzUsuń
  15. Na początku recenzji nie byłam za bardzo do niej przekonana, ale Twoja recenzja zmieniła moje zdanie. Chyba się na nią skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie pożałujesz i książka Ci się spodoba. :)

      Usuń
  16. Mnie też książka się ogromnie podobała! Choć nie czytałam "Igrzysk Śmierci" i mnie one przyszły na myśl podczas wyścigu vortexami. A mnie jeszcze powieść przypomniała książkę "Tusz" głównie ze względu na segregację ludzi i przemianę głównej bohaterki. Z utęsknieniem czekam na kolejne części!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jesteś jedną z niewielu osób, które znam, które nie czytały "Igrzysk śmierci". :) "Tuszu" z kolei ja nie znam, ale także czekam na kontynuację!

      Usuń
  17. Ja pomimo tak dobrej oceny raczej spasuję, bo to nie moje klimaty, ale sama powieść wydaje się intrygująca, więc może kiedyś uda mi się ją przeczytać.
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, rozumiem. Wiadomo, że każdy czyta i lubi co innego. :)

      Usuń
  18. Wolę obecnie inny gatunek literacki, niemniej jednak wiem, komu mogę polecić tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki aktualnie gatunek najchętniej czytasz? :)

      Usuń
  19. Raczej nie dla mnie, bo ja za takimi bardziej młodzieżowymi książkami nie przepadam, ale okładkę ma przepiękną, nawet widziałabym ją jako obraz na ścianie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tak, okładka jako obraz byłaby naprawdę świetna i przyciągająca wzrok! :)

      Usuń
  20. Nie znam zupełnie, ale to pewnie dlatego, że to nie mój przedział wiekowy. Nie mniej jednak zaintrygowała mnie ta książka.

    OdpowiedzUsuń
  21. Już na etapie reklam przed premierą zaciekawiła mnie ta książka, ale trochę się obawiam, że może się okazać wtórna. Jak jednak polecasz, to dam szansę, najwyżej nie skończę ;)

    OdpowiedzUsuń