PREMIERA 29.01.2025

Niestety, tak to bywa z dobrymi historiami, że kończą się zbyt szybko. Pusty grobowiec jest ostatnią częścią wspaniałej serii dla młodzieży z wątkiem detektywistycznym Lockwood & Sp. autorstwa Jonathana Strouda. Przyznam, że bardzo ciężko było mi zebrać się do napisania tej opinii (chyba przedłużałam to w nieskończoność) - z jednej strony pragnęłam się z wami podzielić tą wspaniałą historią, przekonać was do czytania, a z drugiej wiedziałam, że to już ostatnia część i zarazem ostatnia recenzja kręcąca się wokół Lockwooda. A ja tak mocno nie chciałam jeszcze rozstawać się z tym światem i bohaterami... 

Ale trzeba zagryźć zęby i zrobić swoją robotę. :)

Pusty grobowiec rozpoczyna się od niezwykle ciekawego momentu, ponieważ Lucy wraz z resztą ekipy Lockwood & Spółka przeprowadza właśnie włam do najbardziej prestiżowej i poważanej agencji detektywistycznej Wielkiej Brytanii - agencji Fittes. Co więcej, włamują się do grobowca powszechnie znanej Marissy Fittes, a tam odkrywają niebezpieczną, przerażającą prawdę...

Cała ta prawda sprawia, że znany do tej pory świat i kolej rzeczy przestają nabierać sensu. Albo nabierają właśnie większego sensu. Czy to ma sens? :) W każdym razie Lucy, Lockwood, George, Holly czy nawet Quinn i gadająca czaszka nie spoczną, póki nie zgłębią konkretnej przyczyny Problemu z duchami nawiedzającymi kraj oraz nie poznają prawdziwej twarzy Penelope Fittes, aktualnej szefowej agencji Fittes, a zarazem wnuczki sławetnej Marissy. Chyba.

Czy ekipie uda się rozwiązać Problem? Czy znajdą się w niebezpieczeństwie po okryciu prawdy? I co na to wszystko powie gadająca czaszka?

Pusty grobowiec to naprawdę niesamowita historia i świetne zwieńczenie serii. Wątki zostały podomykane, dzięki czemu nie ma niepotrzebnych niedopowiedzeń. Finałowe sceny rozpisano z wielkim "bum". Akcja porywa czytelnika od samego początku, a napięcie trzyma w każdym rozdziale. Podczas czytania kręci się łezka, że to rzeczywiście ostatnia przygoda bohaterów, z którymi zdążyło się aż tak zżyć i tak ich pokochać. Więc ta część była najbardziej emocjonalną ze wszystkich, a przynajmniej dla mnie.

W książce autor porusza wiele nowych wątków, a przy tym nie zapomina o głównym założeniu serii, czyli o motywie paranormalnej agencji detektywistycznej. Lockwood i Spółka poza skomplikowanym problemem z Marissą i zaświatami wplątują się także w niebezpieczną sprawę z duchem paradującym po teatrze i atakującym chłopaków. W Pustym grobowcu nie ma więc chwili na nudę, czytelnik jest tak samo zajęty jak Lucy i reszta.

A propos bohaterów - nie wiedziałam, że aż tak mocno można się z nimi zżyć. A przecież to wyimaginowane postacie stworzone ze słów i istniejące wyłącznie na papierze. Niemniej, pokochałam Lucy, Lockwooda, George'a, a nawet Quinna. Każdy z nich został wykreowany naprawdę umiejętnie. Posiadł własne cechy, wady i zalety, swój humor i humorki, dzięki czemu przemieniał się z papierowej iluzji w rzeczywistą osobę. W ogóle w tej części relacja między Lockwoodem a Lucy odrobinę zmienia swoje podstawy i jest po prostu uroczo.

Do książki dołączono również krótkie opowiadanie Sztylet w biurku, mające miejsce między wydarzeniami z poprzednich tomów. W każdym razie jest to przyjemny ukłon w stronę czytelnika, który pokochał świat agencji detektywistycznych, paranormalnych wypadów nocnych i duchów, i nie chce go jeszcze opuścić.

W kilku słowach podsumowania. Seria Lockwood i Spółka to książki, które koniecznie powinien przeczytać każdy fan motywów młodych detektywów oraz wątków nadnaturalnych. Historia jest doskonała od pierwszego aż po piąty tom i z tego, co sobie przypominam, żadna część nie odstawała jako gorsza. Gwarantuję, że jeśli sięgniecie po tę przygodę, zostaniecie wciągnięci w wir akcji, otrzymacie multum emocji, poznacie wspaniałych bohaterów i poczytacie o inteligentnych, zawiłych sprawach kryminalnych. Przejdziecie na Drugą Stronę, z której nie tak łatwo wrócić do rzeczywistości. :) 

10/10*

Pusty grobowiec
Jonathan Stroud
Wydawnictwo Poradnia K
Warszawa 2025
Stron: 416


Za możliwość przeczytania bardzo dziękuję Wydawnictwu


*to ocena całej serii jako młodzieżówki detektywistycznej z paranormalnymi wątkami <3

Cześć!

Dzisiaj szczególny dzień, bo mamy Tłusty Czwartek. Ostatnio robiłam dla was zestawienie Tłustych książek (klikając tutaj, przejdziecie do postu), czyli książek dużych, grubych i wymagających czasu. A w tym roku mam dla was inną zabawę!

WYBIERZ KSIĄŻKĘ PO... SMAKU PĄCZKA :)

czyli dopasuję książkę do twojego ulubionego nadzienia. Będzie smacznie, gwarantuję!




Który pączek jest twoim ulubionym? I najważniejsze: ile pączków planujesz zjeść? :)

PREMIERA 24.04.2019

Macie tak, że kiedy przeczytacie pierwszą część jakiejś historii, która mocno was wciągnie, to rzucacie wszystkie inne książki w kąt i robicie wszystko, by od razu sięgnąć po kontynuacje? Ja tak miałam z trylogią Maxton Hall. Po skończeniu Save me (recenzję znajdziecie tutaj) niemal bez zwłoki zabrałam się za Save you. Musiałam poznać dalsze losy Ruby i Jamesa.

A było co poznawać, wierzcie mi.

W drugim tomie serce Ruby rozpękło się na pół. Nikt nigdy nie skrzywdził jej tak mocno jak James. Osoba, w której się zakochała, która powinna być wsparciem. Chłopak, któremu oddała się cała, i to dosłownie. Ale Ruby jest silna. Da radę się pozbierać, prawda? Znów wróci do ciągłego planowania, do pilnego uczenia się i robienia wszystkiego, byle dostać się do wymarzonego Oksfordu na studia. Tylko dlaczego ten przeklęty James ciągle zaprząta jej myśli?

Skoro już przy "przeklętym Jamesie" jesteśmy, to chłopak też nie ma łatwo. Po nagłej i zupełnie niespodziewanej śmierci matki, James się załamał. Dosłownie. Narkotyki, alkohol, imprezy, a przy tym tęsknota za Ruby doprowadzają go na skraj. Na szczęście wspiera go siostra, mimo że sama musi zmierzyć się z wyjątkowo trudną sytuacją.

Czy Ruby i James się pogodzą? Czy dojdą do porozumienia? Czym znowu zaskoczy ich życie?

Save you było bardzo przyjemną kontynuacją, jednak ostatecznie zabrakło mi tego czegoś, co odnalazłam w pierwszym tomie. Nie zrozumcie mnie źle. Historię poprowadzono bardzo dobrze i naprawdę świetnie się ją czytało. Autorka dodatkowo wprowadziła perspektywę Ember, siostry Ruby, oraz Lydii, siostry Jamesa, dzięki czemu fabuła zyskała na dynamizmie. Było interesująco i zdecydowanie emocjonująco (jak zresztą we wszystkich książkach Mony Kasten), ale podczas czytania czułam swego rodzaju niedosyt. Miałam kłopot z wątkiem głównym, którego de facto nie odnalazłam. Niby kręcił się on wokół Ruby i Jamesa mierzących się z uczuciem do siebie nawzajem, a jednak żaden konkretny problem nie został postawiony. Stąd spadek oceny o jeden punkt.

A poza tym otrzymałam niesamowitą opowieść o skomplikowanej relacji dwójki młodych osób. Ludzi, którzy będąc swoimi zupełnymi przeciwieństwami, próbują odnaleźć szczęście w swoich ramionach. Dziewczyny i chłopaka, niepotrafiących funkcjonować na normalnych zasadach, gdy tej drugiej osoby nie ma w pobliżu. 

Save you to historia o problemach związanych ze śmiercią bliskiej osoby, z przemocą rodziną (nie tylko w aspekcie psychicznych), o nastoletniej ciąży, o niedopasowaniu się w grupę, a także o szkolnej elicie mogącej więcej niż zwyczajni uczniowie. O marzeniach, o nadziejach, a przede wszystkim o młodej miłości i przyjaźni wśród zupełnie różnych osobowości.

Sięgając po kontynuację, poczujecie się, jakbyście siedzieli w pierwszym wagoniku kolejki górskiej. Mona Kasten zrobi wam taki rollercoaster emocji, że lepiej się mocno trzymajcie. :) Save you jest bardzo dobrą kontynuacją, zaledwie odrobinę gorszą książką od pierwszej części. Zakończenie sprawia, że marzycie jedynie o trzecim tomie, co w tej chwili jest moim następnym planem czytelniczym. 

7/10

Save you
Mona Kasten
Wydawnictwo Jaguar
Warszawa 2019
Stron: 400

Save me ↔ Save us

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu

PREMIERA 13.02.2019

Ona za wszelką cenę planuje realizować swoje marzenia związane z dostaniem się na Oksford, ale nie pozwala na przenikanie się światów: szkolnego i rodzinnego. Wszędzie chodzi z notatnikiem, kolorami zaznacza kategorie, a jej ulubionym słowem jest organizacja. I niewidzialność, bo właśnie wtedy, gdy przemyka przy ścianach, czuje się najbezpieczniej. 

On jako członek szkolnej elity i syn bogatych rodziców, których nazwisko budzi ogólny postrach i szacunek, pragnie jedynie przetrwać i - jak najbardziej się da - oddalić myśli o nadchodzącej nieubłaganie przyszłości. O planach, do jakich nie przyłożył ręki. Do wygórowanych wyobrażeń ojca.

Co się stanie, jeśli te dwie kompletnie różne osoby spotkają się na szkolnym korytarzu? Kiedy ona nakryje jego siostrę w niecodziennej sytuacji, a on będzie próbował ją przekupić, by milczała? 

Save me to kolejna świetna książka niemieckiej autorki Mony Kasten. Do tej pory poznałam jej dwie serie: dylogie o Scarlet Luck - młodzieżówkę z rozbudowaną psychologią postaci i poruszanymi problemami natury psychicznej (recenzja pierwszego tomu tutaj) oraz Everfall Academy - fantasy, gdzie w grę wchodzą odkryte nagle mroczne umiejętności i spadek w hierarchii szkolnej (recenzja tutaj). I w każdej z nich zakochałam się jak wariatka. Sięgając więc po pierwszy tom trylogii Maxton Hall, nie spodziewałam się niczego innego tylko kolejnej cudownej opowieści. Nie pomyliłam się. :)

W Save me Mona Kasten wyraźnie zarysowuje charakter bohaterów. Skupia się na pokazaniu różnic oraz na stopniowym budowaniu relacji między nimi. Najpierw wspólnego, dziwnego zainteresowania, potem przyjaźni, aż wreszcie miłości - nie jest to spojler, wszak to romans, czego innego się tu spodziewać. :) A jednak książka potrafi zaskoczyć. Zwłaszcza zakończenie jawi się jako nieoczekiwane i zapowiadające, że drugi tom będzie równie obfity w emocje.

Mimo tego, że Ruby i James (bo tak nazywają się główni bohaterowie) są nastolatkami, to jednak nie zachowują się głupio. Widać, że nadal dojrzewają, bo czasami ich decyzje podjęte są wskutek zbyt mocnych emocji, a jednak nie można odmówić im logicznego myślenia. Szczególnie Ruby cechuje się wyjątkowo zdroworozsądkowym podejściem do życia - wszak tego właśnie oczekuje się od osoby aplikującej na studia oksfordzkie. Dzięki temu stali się bardziej rzeczywiści i naturalni.  

Fabuła jest niezwykle interesująca, porusza wiele wątków takich jak: elita szkolna oraz prywatna szkoła dla osób bogatych, a co za tym idzie - zderzenie środowisk. Mamy też motyw enemies to lovers, a także slow burn. Pojawia się też wątek przemocy rodzinnej, problemów psychicznych związanych z niemożnością sprostania wygórowanym oczekiwaniom rodziców.

Czy polecam? Oczywiście! Save me to doskonała młodzieżówka, która spodoba się nie tylko młodszym czytelnikom. Mimo dość przetartych schematów potrafi zaskoczyć, a bohaterowie są niezwykle realistyczni. Pojawia się kilka bardziej pikantnych momentów, a także wyniszczające zachowanie, co doskonale podkreśla brak radzenia sobie z problemami (wszak to nastolatkowie). 

8/10

Save me
Mona Kasten
Wydawnictwo Jaguar
Warszawa 2019
Stron: 384
→ Save you

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu