PREMIERA 05.03.2025
Kwiat żelazny jest drugim tomem serii Kronik Czarnej Wiedźmy autorstwa Amerykanki Laurie Forest. Pierwszy tom totalnie mnie zaskoczył; nie spodziewałam się, że aż tak wciągnę się w historię Elloren Gardner, dziewczyny bez mocy, żyjącej w cieniu wybitnie mocarnej babki. Że aż tak będę jej kibicować i że fabuła kompletnie zmiecie mnie z podłogi (a jeśli chcecie wiedzieć więcej, to klikając tutaj, przejdziecie do recenzji Czarnej Wiedźmy).
W drugiej części wydarzenia toczą się swoim tempem, niespokojnym, pełnym tajemnic i strachu o przyjaciół. Elloren oficjalnie wkracza do grupy buntowników, którzy za wszelką cenę próbują przeszmuglować osoby piętnowane za granicę Verpacii. W kraju bowiem dzieje się coraz gorzej. Rada wydaje nowe rozporządzenia, które bezpośrednio uderzają w rasy ikarytów czy fae. O selkie nawet nie wspomnę, ponieważ są one traktowane jak zwierzęta, a przecież daleko im do zwierząt...
Elloren w Kwiecie żelaznym podejmuje walkę o wyzwolenie selkie z rąk ciemiężycieli, co zdecydowanie nie jest prostym zadaniem. By uratować przyjaciółkę, Marinę, a także jej krewniaczki próbuje nawiązać współpracę z amazkami - wojowniczkami nienawidzącymi mężczyzn, modlących się do Bogini.
W międzyczasie główna bohaterka odkrywa w sobie coś, co myślała, że nie istnieje. Dziwnie wyzwalającą, rosnącą w siłę moc. A jakby tego było mało, jej serce samo toczy bunt, ponieważ nie potrafi zdecydować się między buntownikiem Yvanem a żołnierzem Lukasem. Czy Elloren uda się ochronić przyjaciół?
Kwiat żelazny ani przez moment nie spuszcza z tonu, jeśli chodzi o budowanie napięcia, zaskakujące zwroty akcji, niebezpieczne wydarzenia czy gorące podmuchy romantycznych uniesień bohaterów. Historia wciąga od samego początku - mogę dać na to swoją gwarancję. To był ten rodzaj książki, który po przeczytaniu rozdziału wręcz zmuszał cię do przeczytania następnego, a potem kolejnego i jeszcze jednego. W ten sposób wieczorne półgodzinne czytanie trwało trzy godziny. :)
Najbardziej w książce spodobał mi się wątek rebelii, ale ja po prostu bardzo lubię takie motywy. Walka z ciemiężycielem, walka o wolność i o sprawiedliwość. Dokopywanie władzy, szukanie sprzymierzeńców. Elloren świetnie poradziła sobie w nowej roli buntowniczki, dzięki której - mam wrażenie - zdecydowanie dojrzała. W pierwszym tomie bywały momenty, w których mnie irytowała swoim naiwnym zachowaniem, a w Kwiecie żelaznym zaczęła myśleć, prowokować i, co tu dużo gadać, błyszczeć.
Jak to bywa w romantasy, tutaj też mamy mocno nakreślony wątek romantyczny między trojgiem bohaterów. Elloren miota się między uczuciami do wiecznie tajemniczego Yvana oraz do niebezpiecznego żołnierza Lukasa. Laurie Forest bardzo zwinnie rozpisała ten wątek, ponieważ pierwszy raz w życiu nie mam jednego faworyta. Rozumiem niezdecydowanie bohaterki, co więcej, każde takie pojedyncze spotkanie, czy to z Yvanem, czy Lukasem, nie tylko u niej wywołuje motyle w brzuchu.
Kwiat żelazny jest świetną kontynuacją, ani trochę nie odstającą od pierwszego tomu. Historia nabiera rozpędu, pojawia się wiele nowych wątków, a te stare albo zostają domknięte, albo poprowadzone dalej. Elloren nie ma łatwo w życiu, dzięki czemu historia staje się bardziej rzeczywista, bo przecież żaden człowiek nie ma zawsze z górki. Autorka stworzyła wciągającą opowieść, od której na pewno się nie oderwiecie. Bardzo polecam, a tymczasem czekam na tłumaczenie trzeciego tomu z utęsknieniem. :)
9/10
Kwiat żelaznyLaurie ForestWydawnictwo JaguarWarszawa 2025Stron: 592
Czarna Wiedźma ↔ tom 3
Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu
Dawno nie czytałam romantasy więc może się skuszę.
OdpowiedzUsuńJa chyba nigdy nie czytałam romantsy, ale nawet po fantasy sięgam sporadycznie, choć zdecydowanie częściej niż kiedyś.
OdpowiedzUsuń