Recenzja [202] - Modląc się, zabijam

By Ew - czerwca 03, 2022

PREMIERA 12.04.2022 

Graham Masterton to nagradzany brytyjski pisarz, autor przynajmniej kilkudziesięciu horrorów, stąd kompletnie nie rozumiem, dlaczego natrafiłam na jego nazwisko dopiero teraz? Ludzie cienia są nie tylko trzecim tomem cyklu Wirus (którego części powiązane są wyłącznie nazwiskami głównych śledczych), ale przede wszystkim moim pierwszym kontaktem z Mastertonem. :)

Jak wspomniałam wyżej, Ludzi cienia przypisano do cyklu jako część trzecią, lecz w rzeczywistości książkę można czytać bez znajomości poprzednich tomów. Główna fabuła to zupełnie świeża sprawa, a jedyne połączenie z Wirusem i Dziećmi zapomnianymi prze Boga, jakie znalazłam, są postacie detektyw sierżant Dżamili Patel oraz detektywa Jerry'ego Pardoe. 

Historia kręci się wokół zagadkowych zniknięć zupełnie przypadkowych ludzi. Pewnie niektóre nazwiska nadal tkwiłyby na liście osób zaginionych, gdyby w opuszczonej, lodnyńskiej fabryce nie odkryto kości. I to nie byle jakich kości, ale takich oblepionych pozostałościami mięsa, jakby ktoś je... obgryzł.

Do śledztwa wkracza Dżamila Patel i Jerry Pardoe, znani i szanowani specjaliści od przypadków fatalnych. Wraz z biegiem dochodzenia na jaw wychodzą coraz nowsze informacje, które zamiast przyśpieszyć poszukiwania kultu i porwanych, znacznie je spowalniają, sprawiając, że detektywi kręcą się wokół jak psy za ogonem.

Czy detektywom uda się złapać napastników? Kim okażą się wyznawcy pogańskiego bożka? I, najważniejsze, jeśli w grę rzeczywiście wchodzą siły nadprzyrodzone, a Dżamila i Jerry staną oko w oko z diabłem?

Ludzi cienia Grahama Mastertona opisałabym słowami: mocny, brutalny horror pełen obrzydliwych scen, nieznający słowa cenzura. Intrygująca zagadka kryminalna, lawirowanie detektywów między ślepymi zaułkami śledztwa, trafianie na mylące poszlaki czy znajdowanie kolejnych, poturbowanych zwłok to z pewnością wyzwanie dla każdego zapalonego czytelnika kryminałów.

W fabułę autor wkręcił świetny motyw kultu religijnego (wiarę w pakistańskie bóstwo), gdzie wierzący w celu zadowolenia boga, musieli składać ofiary z ludzi, a następnie je... zjadać. Z tego też względu lektura z pewnością skierowana jest do dorosłych czytelników o mocnych nerwach. Uwierzcie mi na słowo, ponieważ w moim przypadku (a zaznaczę, że jestem osobą niedelikatną i brutalne, obrzydliwe fragmenty zwykle nie robią na mnie żadnego wrażenia) znalazło się kilka momentów, podczas czytania których zrobiło mi się wręcz niedobrze; wówczas książka została na chwilę odłożona na bok, a ja musiałam "odpocząć" od czytanych treści. 

Książkę Mastertona owija specyficzny, mroczny klimat, zwłaszcza podczas fragmentów poświęconym wyznawcom Balai. Dodatkowo w Ludziach cienia pojawiło się kilka zwrotów akcji potrafiących wstrząsnąć, już o samym zaskoczeniu nie wspominając.

Na plus zasługuje również fakt, że nie trzeba czytać poprzednich dwóch części, czyli Wirusa i Dzieci zapomnianych przez Boga. Ludzie cienia opisują oddzielną sprawę, więc czytelnicy, rozpoczynając od środka cyklu, nadal będą na bieżąco. W książce znalazło się raptem parę napomknięć do przeszłych wydarzeń, ale bardzo łatwo było się domyślić, o co chodziło i w żaden sposób owe wspomnienia nie zdradziły ich fabuły (zaznaczę, jeśli ktoś ma w planach poznać tom pierwszy i drugi). 

Bardzo skomplikowana zbrodnia kryminalna (główny wątek) została moim zdaniem zbyt szybko rozwiązana. Trochę za łatwo poszło. Czasami miałam wrażenie, jakby autor specjalnie naprowadzał naszych bohaterów, niemalże pod nos podtykając im dowody. Znalazło się też kilka naciąganych sytuacji (bo jaka jest szansa, że - spojler! - dziewczyna detektywa zostanie porwana przez wyznawców kultu i akurat ją oszczędzą?). Sprawiły one, że gdzieś od połowy książkę czytałam z lekkim przymrużeniem oka. Przestałam zwracać uwagę na pojawiający się od czasu do czasu brak logiki w postępowaniu bohaterów. 

Mimo kilku mankamentów w ostatecznym rozrachunku Ludzi cienia Grahama Mastertona polecam. To ciężka, mocna i wyjątkowa ohydna książka, idealna dla osób lubujących się w tego typu literaturze. Wątek kryminalny sprawdził się, choć pojawiły się w nim braki, lecz motyw kultu religijnego zdecydowanie przeważa szalę na plus. Bardzo polubiłam też główną parę detektywów i choćby dla ich przekomarzań czy złotych myśli warto sięgnąć po książkę. Aha, no, i oczywiście dla klimatu prosto z pakistańskiego piekła! :)

6,5/10

Ludzie cienia
Graham Masterton
Dom Wydawniczy REBIS
Poznań 2022
Stron: 344


Dzieci zapomniane przez Boga ↔ tom 4?



  • Share:

Zobacz też

32 komentarze

  1. Dawno nic z Mastertona nie czytałem, miałem jakąś papierową książkę. Leży w piwnicy. Po powyższą raczej nie sięgnę ;-). Pozdrawiam Ew, miałem ciężki dzień :-) .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie książki autora czytałeś? Mam nadzieję, że sobota będzie o wiele spokojniejsza. :)

      Usuń
  2. Masterton w takiej odsłonie, wow! Jestem jak najbardziej na tak.

    OdpowiedzUsuń
  3. Raczej nie dla mnie, ale wiem, komu mogłabym polecić tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Horror nawet w połączeniu z kryminałem to nie moja bajka, ale bardzo podoba mi się zdjęcie, które zrobiłaś do tej recenzji - świetny pomysł i wykonanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam. Nie lubisz kryminałów. :) Dziękuję!

      Usuń
  5. Wierzę, że książka jest dla osób o mocnych nerwach, bo czytałam kiedyś inną powieść tego autora ("Katie Maguire") i przy pewnych scenach czułam strach z domieszką obrzydzenia. :) Jeszcze się zastanowię, czy sięgnąć po ten horror, bo jakoś ostatnio mam chęć na spokojniejsze lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie koniecznie muszę sięgnąć po "Katie Maguire" - uwielbiam to, że jak się sięga po obrzydliwy horror, to w rzeczywistości się taki dostaje. A nie tanią podróbkę. :)

      Usuń
  6. Masterton to jeden z tych autorów, których planuję poznać od lat, a ciągle mi jakoś nie po drodze. Nie wiem czy jego pióro, by mi się podobało, ale jest na to dosyć duża szansa, więc może wreszcie się skuszę. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pióro ma lekkie, czyta się bardzo szybko i raczej skupia się na dynamicznej akcji niż opisie emocji czy myśli bohaterów. To był mój pierwszy kontakt z autorem, ale na pewno nie ostatni. :)

      Usuń
  7. Kiedyś zaczytywałam się tym pisarzem, nie wiem, jaki byłby odbiór teraz.
    Może kiedyś się przekonam.
    Póki co, czytam inny rodzaj książek📘📚😉
    Pozdrawiam serdecznie😃

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo. Z czasem gusta czytelnicze się zmieniają. :)

      Usuń
  8. Czytałam kiedyś jakąś jego książę, ale jakoś mnie nie porwała. Ta też tak średnio do mnie przemawia, cóż rzecz gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, przecież gusta są różne. Jeśli nie preferujesz mocniejszych historii, to na pewno unikaj Mastertona. :)

      Usuń
  9. Jeszcze nie czytałam książek Mastertona :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Uwielbiam książki autora. Zdaję sobie sprawę z jego niedociągnięć, ale uważam to bardziej za jego znak rozpoznawczy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ten klimat, jaki potrafi wprowadzić! Na pewno sięgnę po inne książki autora. :)

      Usuń
  11. Nie wiem czy się skuszę akurat na tę pozycję, ale fakt autor ten ma wiele książek na swoim koncie więc każdy znajdzie u niego coś, co go zachwyci. Super recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, autor na swoim koncie ma ponad 100 tytułów, więc rzeczywiście jest, w czym wybierać. :)

      Usuń
  12. Ciekawa recenzja, ale książka raczej nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem strachajłem pierwszej wody, więc horrory to nie moja bajka (chociaż ostatnio i tak wyszłam ze swojej strefy komfortu i przeczytałam "Godzinę wiedźm" - o dziwo bardzo mi się spodobała, chociaż dalej w horror bym iść nie chciała), aleeeee... Zaintrygowały mnie te obgryzione kości. :P Wiesz jak zarzucić haczyk na czytelnika. :P
    Masterton jest na mojej liście, bo zawsze chciałam go poznać, ale celowałam w coś mniej horrorowatego, a bardziej kryminalistycznego. Słyszałam, że cykl o Katie Maguire jest nieco lżejszy, a na oku miałam też "Aniołów chaosu"? Co prawda widzę, że to było Twoje pierwsze spotkanie z tym autorem, ale jakby co to bardzo chętnie się dowiem, które jego książki są łagodniejsze. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopiero mi uświadomiłas, że rzeczywiście mało u ciebie pojawia się recenzji horrorów (prawie wcale). Nie spodziewałam się, że ich nie lubisz. :) Chyba pierwszy gatunek, którego obie nie pochłaniamy namiętnie. :)
      Jak przeczytam inne tytuły Grahama, to pierwsza się o tym dowiesz! :)

      Usuń
  14. Nie jest to mój ulubiony gatunek ale może:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z wiekiem staję się coraz bardziej wrażliwa na drastyczne sceny w literaturze i filmie, więc po książkę nie sięgnę. Masterton to dla mnie przede wszystkim autor poradników dotyczących seksu (od tej właśnie, w tamtym czasie popularnej literatury, jako nastolatka rozpoczęłam czytelniczą znajomość z tym Panem), a dopiero w drugiej kolejności autor horrorów i kryminałów, z których przeczytałam tylko jeden (Manitou). Pozdrawiam 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wiadomość mnie mega zaskoczyła. W sensie, że autor naprawdę pisze przeróżne książki - jak od horroru można przejść do poradników w sprawach seksu? Szacunek. ;)

      Usuń
  16. Miałam kilka podejść do twórczości tego autora, ale jakoś jego proza nie przypadła mi do gustu, więc sobie ją odpuściłam.

    OdpowiedzUsuń
  17. Autor i jego książki to zupełnie nie moja bajka, ale fajne zdjęcie.

    OdpowiedzUsuń